Się porobiło – pierwszy event serii Red Bull Hard Enduro 2016, jakim był zupełnie nowy przystanek – Red Bull Minas Riders – nazywany również brazylijskim Romaniacsem padł łupem hiszpańskiego jeźdźca KTM – Alfredo Gomeza. Nie ma co ukrywać, bo Gomez naprawdę trzymał mocno gaz od samego początku, wygrywając przy tym prolog, ale dacie wiarę, że jego najgroźniejszemu rywalowi Grahamowi Jarvisowi, który miał naprawdę spory apetyt na zgarnięcie historycznego, pierwszego zwycięstwa w Minas Riders, na ostatnim etapie… brakło paliwa?! Ja też nie dowierzałem.

142890_Alfredo_Gomez_Paul_Bolton_Podium_Day_4_Belo_Horizonte_2016.jpg

Minas Riders to event inspirowany Romaniacsem, który poprzedziła walka łokieć w łokieć w prologu na trasie SuperEnduro. Tam największy popis swoich umiejętności dał własnie Gomeez, który jak warto przypomnieć, jest piątym zawodnikiem stawki Mistrzostw FIM SuperEnduro 2016! Jarvis był drugi a Bolton trzeci.

Pierwszy dzień rywalizacji przyniósł wiele zwrotów akcji i dramatycznych sytuacji. Rozdziewiczana trasa Minas Riders stawiała opór tak więc motocykle latały i spadały! Jednak fantastyczna, brazylijska publiczność niosła głośny doping nawet w najbardziej ekstremalnych miejscówkach. Tego dnia zawodnicy mieli do przejechania aż 165 km w trudnym terenie. Najszybszy z czołówki zawodników okazał się tym razem Sillent Assassin, jednak w generalce na prowadzeniu wciąż pozostawał Gomez.

W dniu trzecim na zawodników czekała 155-kilometrowa przeprawa przez prawdziwe piekło. Dżungla okazała się bezlitosna nie tylko pod względem wymagającego terenu, ale także pod względem nawigacyjnym. Finalnie rywalizację po ponad 6 godzinach walki, zwyciężył Alfredo Gomez, który tylko powiększył swoja przewagę w generalce nad drugim Jarvisem. Graham był drugi

Wiadmo jednak, że Jarvis, to twardy gość z ogromnym doświadczeniem i przypuszczenia były takie, że Pan Silent Assassin zaatakuje i obejmie prowadzenie. Mogło tak być, ale mało kto się spodziewał, że Jarvis tak mocno się pogubi. A skoro się pogubił, to sporo jeździł w poszukiwaniu właściwej drogi. Jeździł tak długo, że gdy już odnalazł dobrą trasę, to na 15 minut przed metą w jego Husce wypalone zostały ostatnie resztki benzyny. Jarvis stanął. Po chwili z pomocą przyszedł mu Lars Enockl, ale Graham stracił przez to tyle czasu, że mógł tylko pomarzyć o pokonaniu świetnie jadącego ridera Red Bull KTM – Alfredo Gomeza, który zwyciężył ten etap i ostatecznie sięgnął po najwyższe trofeum Minas Riders. Jarvis był drugi a Bolton trzeci.

Liderem klasyfikacji po pierwszym z sześciu przystanków serii jest wiec Alfredo Gomez. Wielkim nieobecnym tego eventu był Jonny Walker. Król zeszłorocznej serii jest obecnie na etapie powrotu do zdrowia po kontuzji, której doznał podczas przedostatniej rundy sezonu SuperEnduro w Pradze.

red-bull-minas-riders-day-4.jpg

Kolejna rudna Red Bull Hard Enduro Series odbędzie się za nieco ponad miesiąc w austriackiej kopalni Eisenerz. Mowa oczywiście o Erzberg Rodeo!

PS. A już 29 kwietnia na RedBullTV pełne hajlajtsy z Minas Riders!

red-bull-minas-riders-full-hightlights.jpg