Jak tylko zobaczyłem zwiastun filmu Point Break (, to po prostu wiedziałem, że będę jedną z pierwszych osób, która kupi na ten film bilety do kina. I jak tylko produkcja zawitała na duży ekran, to zabrałem swoją lubą na pełen akcji seans. Nie miałem jednak wcześniej o tym czasu napisać, więc dziergam dziś. No więc po trwających całą wieczność reklamach, w końcu się zaczęło…

point-break-2015-3

A zaczęło się mocno! Dwóch ziomeczków na motocrossówkach przeciera nowe szlaki do Freeride’u i mają z tego mnóstwo fun’u. Motorki fajne – czterosuwowe, japońskie, oklejone naklejkami sponsorów – pomyślałem ekstra! Do tego ryk silników w kinowej jakości  dźwięku – dla świra takiego jak ja, mocne przeżycie – wręcz duchowe.

point-break-2015-2

No ale niestety stan ten nie mógł długo trwać. W końcu film oderwał się zupełnie od rzeczywistości i wspomniani przeze mnie ziomeczkowie postanowili (jeden był nie do końca pozytywnie nastawiony do tego pomysłu) przeskoczyć na oderwaną od zbocza strukturę skalną. I od tego momentu zaczęło się robić bardzo bajkowo. W każdym razie jeden wskoczył na tę skałę, a drugi nie i wraz ze swoją japońską motocrossówką spadł w otchłań, niczym zrzucony z Olimpu przez Zeusa.

Ale okej – są crossy! I to ciągle mnie nakręcało, tym bardziej, że w dalszej części filmu – jak zwiastował trailer – pojawią się KTM-y! Na pierwszy rzut oka nie widać, że są to fury z Mattighofen, ale oko każdego psycho-pomarańczowego szybko dostrzeże te kateemowe kształty. 

point-break-2015-1

Akcja szybko się rozkręca, ale… nie będę się dalej rozwodził w tym temacie, tylko pozwolę sobie przejść do podsumowania. W końcu nie jest to streszczenie, czy też recenzja na filmweb, tylko takie tam moje luźne refleksje dotyczące produkcji. No tak więc muszę powiedzieć, że fabuła i scenariusz były turbo słabe, czasami wręcz śmieszne – serio, oglądając Point Break uśmieliśmy się czasem do łez, ale jeśli jest się fanem sportów ekstremalnych, to tę filmową pozycję koniecznie trzeba dodać do listy tych, które trzeba obejrzeć. Dlaczego? No po prostu warto obejrzeć. Mamy ludzi, którzy kompletnie nie znają strachu i robią szalone rzeczy, crossówki, wingsuit, ekstremalną wspinaczkę, czy też surfing, a wszystko to zrealizowane przy użyciu najnowocześniejszej technologii i przepełnione efektami specjalnymi. Moim zdaniem właśnie to przemawia za tym, by film zobaczyć 🙂 A to, że fabuła jest płytka… to po prostu ten film tak ma. Koniec 🙂