Błażusiak otwarcie mówi, że szczęście w sezonie 2015 i początku 2016 mu nie sprzyjało – najpierw infekcja wirusowa, potem niemalże odcięty kciuk. O dużym pechu w sezonie 2016 może też mówić Oskar Kaczmarczyk, który na początku sezonu złamał nogę, a teraz gdy w końcu stanął w miarę pewniej na obie nogi, znowu oberwał… Kilka dni temu podczas treningu na  torze motocrossowym, gdzie trenował prędkość przed zbliżającym się Megawattem, na jednym ze skoków w jego 250-tce pękł łańcuch. Co było dalej? Możecie się domyślić. Uderzenie z impetem w lądowanie, wskutek czego Kaczmarczyk skręcił kręgosłup, zwichnął bark i doznał wstrząśnienia mózgu…

oskar-kaczmarczyk-na-erzberg-rodeo-2016-fot-lukasz-kręcichwost-www.HIOKTANOWY.com (62)

Pech. Pech jak diabli. Przez ostatnie miesiące bardzo dużo rozmawialiśmy z Oskarem o jego przygotowaniach do Red Bull 111 Megawatt. Ostatnio nawet postanowiłem pogadać z Oskim nieco bardziej oficjalnie i zaserwować Wam wywiad o tym, jak idą przygotowania i w ogóle. Wywiad ukończyliśmy jakoś w zeszły piątek i postanowiłem, że na www.HIOKTANOWY.com pójdzie on w poniedziałek…

Przygotowania idą bardzo dobrze. Pod koniec lipca przeszedłem operację kontuzjowanej w marcu stopy i mogę powiedzieć, że od tego czasu stoję już zdecydowanie pewniej na obu nogach. Wprawdzie nie mogę jeszcze biegać, bo ze względu na pozostałe w stopie śruby odczuwam ból, ale trenuję na rowerze i jest już naprawdę lepiej. Wiem, że każdy kolejny miesiąc przybliża mnie do zamknięcia tego żmudnego okresu powrotu do 100% zdrowia. Ale skupiam się na treningach. Dużo pracuję nad kondycją oraz spędzam mnóstwo czasu na motocyklu, próbując przygotować się możliwie na każdą ewentualność jak najlepiej. Sądzę, że poczyniłem postępy.

Niestety w poniedziałek wiadomo już było, że wywiad może pójść do kosza, bo felerny trening miał miejsce w sobotę. Sytuacja ta pokazuje jak cholernie nieprzewidywalnym sportem jest Hard Enduro / Motocross.

Dosłownie jeden czynnik, jedna gleba może wyeliminować ridera z gry na kilka dobrych tygodni i sprawić, że wszystkie plany pójdą w łeb. A co o tym wszystkim mówi sam Oskar? Dzisiaj na jego oficjalnym fanpage’u na Facebooku pojawił się następujący wpis.

Nie wiem od czego zacząć, ale chyba od razu przejdę do sedna. Niestety nie wystartuję w zbliżającym się Red Bull 111 Megawatt. W tym sezonie jakoś wyjątkowo przyczepił się do mnie pech, który gdy tylko wychodzę na prostą, znów o sobie przypomina… Kilka dni temu, podczas treningu na prędkość na torze motocrossowym w Nowym Targu, na jednej z dużych hop pokonywanych na 4 biegu, łańcuch w moim motocyklu po prostu – się zerwał. Początkowo myślałem, że wyskoczył mi bieg, no ale było inaczej. W efekcie spadłem z dużej wysokości, zaliczając wraz z motocyklem frontflipa na lądowaniu, podczas którego porządnie oberwałem. Zaćmiło mnie i nie mogłem podnieść się o własnych siłach.

Wiedziałem już wówczas, że nie jest dobrze. Pierwsze diagnozy po trafieniu do szpitala naprawdę nie nastrajały pozytywnie – doznałem skręcenia kręgosłupa, wstrząśnienia mózgu oraz zwichnięcia barku.

Lekarze długo zastanawiali się, czy pójdziemy w kierunku operacyjnym, czy raczej postawimy na spokojne leczenia przez unieruchomienie. Ostatecznie, póki co obyło się bez operacji. Oznacza to dla mnie przynajmniej miesiąc w usztywnieniu. Poza tym w najbliższych tygodniach będzie mi towarzyszył kołnierz, usztywniający szyję.

Nie ukrywam, że czuję ogromne rozczarowanie. Ledwo co stanąłem pewniej na nogi po kontuzji z marca (złamanie stopy, z którego wciąż pozostało mi kilka śrub), a tu zapowiada się kolejna, dłuższa przerwa od treningów i motocykla. Podczas ostatnich miesięcy włożyłem naprawdę mnóstwo wysiłku w odpowiednie przygotowanie do Megawatt i czułem się bardzo mocno zmotywowany do tej rywalizacji.

Niestety nie wszystko da się przewidzieć, uniknąć. No, ale jak to się mówi – taki własnie jest sport..

Cholernie ubolewam nad tym, że tegoroczny Megawatt odbędzie się bez Kaczmarczyka. Ale to ogólnie pechowy sezon. Wystarczy wymienić tylko takie nazwiska, jak Błażusiak, Walker, czy Lettenbichler… Wierzę jednak, że za rok Oski powrócisz mocniejszy i niemniej zmotywowany niż byłeś w tym roku.

A póki co Oskarze, życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia, a następnie mnóstwo energii, podczas powracania do formy! Przed nami jeszcze niejeden wyścig! Trzymaj się!


HI

Reklamy