To co działo się w tegorocznej serii Mistrzostw Świata FIM SuperEnduro 2016, jeszcze bardzo długo będzie pozostawało na językach! Zaczęło się od doskonałego startu Cody’ego Webba, który wydawało się, że po zdobyciu tytułu w AMA Endurocross pewnie pojedzie po Mistrza Świata. Nic bardziej mylnego, bo później do akcji wkroczył Walker, który porządnie namieszał. Ale podczas przedostatniej rundy sezonu w Pradze huknął porządnie i złamał kość strzałkową. Dołączył tym samym do grona pechowców, w którym siedział już nasz rodak – Taddy Błażusiak…

superenduro-lodz-2015-033-www.hioktanowy.com

Błażusiak na jednym z treningów niemalże odciął sobie kciuka, co wyeliminowało go ze startów w Ameryce i przekreśliło od razu szanse na tytuł w tym sezonie. Kontuzja Walkera także odebrała mu te szanse. I wtedy do akcji wkroczył Colton Haaker, którego możemy nazwać takim Jarvisem (Panem Silent Assassin) SuperEnduro! No dobra, przeżyjmy ten sezon raz jeszcze – sezon, w którym w klasie Prestige wszystko rozstrzygnęło się w ostatnim wyścigu sezonu!

Nie wiem jak Was, ale mnie ten wyścig przyprawił o palpitacje serca!

Reklamy